BGC alarmuje w sprawie problemów branży w Szkocji

w Świat, autor:

Stowarzyszenie Betting and Gaming Council (BGC) ostrzega, że w związku z następstwami decyzji podjętymi przy znoszeniu lockdownu w Szkocji, blisko 4500 miejsc pracy jest obecnie zagrożonych. Dodatkowo organizacja zwraca uwagę na fakt, że niepewny jest lot ponad 900 placówek naziemnych zakładów wzajemnych. W związku z tak dramatyczną sytuacją BGC postanowiło zaapelować do szkockiego rządu o zniesienie niektórych obowiązujących ograniczeń.

Etapy znoszenia obostrzeń i ich konsekwencje

29 lipca 2020 Szkocja zniosła ograniczenia nałożone wcześniej z związku z pandemią koronawirusa Covid-19. Jednak naziemne punkty przyjmowania zakładów mogły otrzymać pozwolenie na ponowne otwarcie po spełnieniu wyjątkowo rygorystycznych zasad. Wśród nich są między innymi: zakaz pokazywania wydarzeń sportowych na żywo w lokalu, usunięcie wszystkich miejsc siedzących oraz wyłączenie z użytku wszystkich automatów do gier. Przepisy te, zgodnie z intencją rządzących, mają spowodować, że placówki stacjonarne będą służyły jedynie jako miejsce obstawiania zakładów, a nie spędzenia czasu wolnego. Ma to przede wszystkim wpłynąć na zmniejszenie transmisji zarażania koronawirusem.

Decyzja spotkała się ze zdumieniem i oburzeniem podmiotów funkcjonujących na szkockim rynku. John Heaton prezes największego niezależnego bukmachera w Szkocji, który posiada 30 placówek i zatrudnia 100 osób powiedział:

 Wydaje mi się, że polityka ta została opracowana przez kogoś, kto nigdy nie był w sklepie bukmacherskim. Dziesiątki klientów kręcących się wokół telewizora to już przeszłość. Ludzie wchodzą, oglądają wyścig i znów wychodzą. Cała sprawa jest po prostu szalona i stanowi prawdziwy policzek w twarz dla branży, która zrobiła wszystko, aby wysiłki krajowe w walce z Covid-19. Mam nadzieję, że nawet na tak późnym etapie rząd Szkocji przemyśli ponownie swoją decyzję

John Heaton, Scotbet

BGC zabiera głos i apeluje o dialog

Do głosów wspierających szkockich przedsiębiorców branży hazardowej oficjalnie dołączyło BGC. Stowarzyszenie twierdzi, że ograniczenia spowodowały aż 95% spadek obrotów w punkach naziemnych, co w poważnym stopniu zagraża ich przyszłości, a tym samym stanowi niebezpieczeństwo dla utrzymania miejsc pracy. BGC zwrócił również uwagę, że sytuacje odczują również szkockie wyścigi konne, które obecnie odnotowują spadające przychody z powodu braku płatności za prawa medialne od szkockich operatorów zakładów bukmacherskich, których dotyczą ograniczenia. Prezes BGC Michael Dugher przypomniał, że stowarzyszenie zwracało uwagę na bezzasadność wprowadzonych rozwiązań jeszcze przez obowiązywaniem i zaapelował o podjęcie ponownego dialogu.

Premier Nicola Sturgeon miała rację, mówiąc, że chce, aby każda firma handlowała w sposób rentowny, ale jednocześnie rząd Szkocji w pojedynkę niszczy rentowność setek zakładów bukmacherskich w Szkocji. Szkockie placówki naziemne szykują się do zamknięcia i istnieje obawa masowych zwolnień, o ile Sturgeon nie przemyśli swojej decyzji

Michael Dugher, Prezes BGC

Sytuacja zakładów na Wyspach Brytyjskich

W innych częściach Zjednoczonego Królestwa nie zdecydowano się na tak drastyczne kroki zapobiegawcze. W Anglii, od 12 czerwca dozwolone jest otwieranie punktów naziemnych, ale przy jednoczesnym przestrzeganiu zasad sanitarnych takich jak dystans społeczny, środki do dezynfekcji rąk, ekrany oddzielające klientów od pracowników.

BGC jest najważniejszym stowarzyszeniem na brytyjskim rynku, które zrzesza największe branżowe podmioty. Celem organizacji jest wspieranie standardów branżowych co czyni podejmując wiele inicjatyw między innymi mających na celu walkę z uzależnieniami.